Ochabskie PAPAJE

Trzynaście załóg wystartowało w sobotę w zawodach papajów, czyli domowej roboty ciągników. Impreza odbyła się w Ochabach i przyciągnęła tłumy. Wygrał Grzegorz Tomaszko.

Pomysłodawcą zawodów był sołtys Ochab Maciej Bieniek, kolekcjoner zabytkowych samochodów i ciągników. — Wzorowałem się na podobnej imprezie, która kiedyś odbywała się w Istebnej. To już jej druga edycja — opowiada sołtys. A skąd nazwa papaje? — Jedni mówią na ciągniki domowej roboty łunochody, a my papaje, bo większość z maszyn wydaje specyficzny dźwięk, pyrka w rodzaju pa, pa, pa — uśmiecha się pan Maciej.
Impreza przyciągnęła do Ochab tłumy. Załogi musiały na czas pokonać tor przeszkód. Dodatkowym utrudnieniem było to, że pilot napełniał wiadro wodą i musiał uważać, żeby jej jak najmniej wylać podczas pokonywania pochylni, zakrętów czy wzniesień. — Świetna zabawa — śmiał się Dariusz Jędryka, który jechał capkiem, czyli starym ursusem C 28. Była nawet ekipa przyjezdnych z Łazów. Startowali 27-letnim papajem, który ciągle służy podczas prac polowych. W drugiej części imprezy, która odbyła się na boisku sportowym w Ochabach załogi rywalizowały na torze przeszkód. Każdy z uczestników musiał ciągnąć walec, używany zwykle do wyrównywania murawy boiska. Tor został zaaranżowany w stylu „rodzinne wakacje”, były walizki, pakowanie, przebieranie, pokonywanie przeszkód i wspaniała zabawa