Niebezpieczne praktyki.

Mimo apeli od lat na przełomie zimy i wiosny w całym kraju rozpoczyna się czas wypalania traw. Nadal wśród wielu ludzi panuje przekonanie, że użyźnia to ziemię. Nic bardziej błędnego.


Tylko w ciągu dwóch ostatnich dni strażacy w powiecie cieszyńskim siedem razy musieli wyjeżdżać do akcji z powodu wypalania traw. Najwięcej, bo aż pięć, takich zdarzeń odnotowano w sobotę 17 marca. W niedzielę 18 marca płonęła łąka w Ochabach. Zagrożone były domostwa w pobliżu ul. Głównej n a odcinku od skrzyżowania z ul. Dębowiecką do ul. Józefa Krzępka. w akcji gaśniczej uczestniczyły 4 wozy strażackie.

Powód jak zawsze ten sam. Nadal wśród wielu ludzi panuje przekonanie, że pozimowe wypalanie suchej trawy użyźnia ziemię. Nic bardziej błędnego. Ziemia wyjaławia się, zahamowany zostaje bardzo pożyteczny, naturalny rozkład resztek roślinnych oraz asymilacja azotu z powietrza.

Zgodnie z obowiązującym w Polsce przepisami za wypalania łąk, pastwisk, nieużytków, rowów, pasów przydrożnych, szlaków kolejowych oraz trzcinowisk i szuwarów grozi kara aresztu, nagany lub grzywny, której wysokość może wynieść nawet 5 tys. zł. Rolnikom wypalającym trawy dodatkowo grożą dotkliwe kary finansowe nakładane przez Agencję Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa w postaci zmniejszenia od 3 do 20 proc., a w ostateczności nawet odebranie wszystkich rodzajów dopłat bezpośrednich za dany rok.

JM, WK, gzetacodzienna.pl