ZASOBNY ŚLĄSK?

Stanisław Kajzer,


       Alternatywy dla Śląska nie będzie, jeżeli nie przywrócimy szacunku dla humanistycznych zasad i wartości, będących przecież kiedyś wyróżnikiem Śląska.
       Chodzi o poszanowanie prawdy, uczciwość, pracowitość, a nade wszystko o szacunek dla drugiego człowieka i solidarność rozumianą, jako wzajemne wspieranie się oraz współdziałanie i współodpowiedzialność za podejmowane działania.
       Postawię tezę, iż bez powrotu do tych - szczególnie kiedyś uznawanych na Śląsku - wartości, posiadanie alternatywyW niczego nie zmieni, nie będziemy w stanie jej zrealizować.
       Mój pomysł na „zasobny Śląsk” wynika z nabytych doświadczeń. Zawodowo zajmuję się technologiami, związanymi z nimi kosztami, optymalizacją. Ale prawie wszystko co stanowi ich logiczną podstawę, w praktyce Śląska stało się nielogiczne. Przykładowo, na Śląsku powstały huty, elektrownie, zakłady pracy, bo jest tu węgiel - nośnik energii. Przemysł ten tworzył logiczne ciągi technologiczne i organizacyjno-kosztowe. Dzięki temu osiąga się - i na Śląsku osiągano - efekt skali i efekt synergii.
       Dziś, każdy z obszarów działalności wydzielono i pogrupowano wg zasady: kopalnie razem, huty razem, elektrownie razem. I to dosłownie razem, a nie razem procesowo i technologicznie. Ponieważ już w samej logice takiego postępowania zawarta jest strukturalna niewydolność ekonomiczna, skutków tego doświadczamy osobiście. Pogrążamy się w spirali biedy. Brak efektywności ekonomicznej pociąga za sobą konieczność likwidacji zakładów pracy, to z kolei powoduje wzrost bezrobocia, a więc biedy, poczucia zbędności i wynikającej z nich, postępującej degradacji społecznej. Wszyscy o tym mówią, a więc wszyscy chyba to rozumieją, a mimo tego od tylu lat nie ma siły, by wyrwać ŚLĄSK z tej spirali śmierci. Cynizm i bezduszność osób sprawujących ze społecznego mandatu swoją „służbę” wyłącza poza nawias społeczny coraz większe grupy ludzi, dopełniając tym samym czarę goryczy.
       Dzisiaj prawie wszyscy mają świadomość, że Śląsk w swojej dawnej roli jest już historią. Pozostaje dylemat, co dalej? Stąd, też POSZUKIWANIE ALTERNATYWY DLA ŚLĄSKA jest moralnym obowiązkiem wszystkich jego mieszkańców. Nie da się przejść od okresu „węgla i stali” do okresu „nauki, techniki i informacji”, jak to ładnie mówią gadające głowy w ciągu 12. lat. Tym bardziej, że brak jest strategii rozwoju, a wręcz realizowano politykę „im gorzej, tym lepiej”. Czy zawsze w Polsce, a zwłaszcza na Śląsku, bogactwo ziemi musi być przekleństwem dla ludzi ją zamieszkujących?
       Podejmowane próby zmiany sytuacji poprzez np. Kontrakt dla Śląska niewiele zmieniły. Wdrażanie nowych technologii, restrukturyzacja oparta o sprawdzone koncepcje „parków technologicznych”, jako miejsc kreowania i rozwijania w ludziach i w biznesie postaw proinnowacyjnych - nie mogą wyjść poza napuszone programy, których istotą są reprezentacyjne biura i pieniądze pozyskiwane z Budżetu Państwa oraz z Unii Europejskiej. Większość osób angażując się w tzw. „śląską dolinę krzemową” nie do końca rozumie jej metaforyczny charakter.
       Oczywiście osią takiego myślenia muszą być pieniądze. Zgłoszona kiedyś propozycja reaktywowania Skarbca Śląskiego wywołała upiora niezależności, grzebiąc w jego widmie wszystkie nadzieje.
       Istniejący system bankowy ma inne cele. Wydawałoby się, iż zadaniem banków jest gospodarowanie pieniądzem tak, by wspomagać rozwój. W Niemczech, gdy firma ma problemy, bank deleguje do niej swojego pracownika, tworzy program naprawczy, pomaga w wyprowadzeniu firmy z kłopotów, bo bank zarabia między innymi na obrocie pieniądzem. I dla nich lepiej jest, gdy firma pracuje i restrukturyzuje się, niż gdy upada. U nas sytuacja wygląda inaczej. Najpierw banki udzielały bezsensownych kredytów na pozornie ważne i wielkie inwestycje, fikcyjne programy naprawcze, a teraz nawet nie są zainteresowane sfinansowaniem korzystnych zamówień, które pod kontrolą banku mogą przynosić dochód, dawać pracę i przynajmniej umożliwić przetrwanie. Okazuje się, że prościej przeprowadzić procedurę egzekucji i upadłości, niż wspierać restrukturyzację. Upraszczając - LEPIEJ BURZYĆ NIŻ BUDOWAĆ. Ale z takim podejściem nie można się zgodzić. Duchowne oraz materialne bogactwo narodu i regionu nie jest wynikiem rewolucji, likwidacji i upadłości, ale mozolnej, uporczywej, dobrze przemyślanej i zorganizowanej pracy całych pokoleń.
       Wielkim osiągnięciem będzie, jeżeli władze w Warszawie zrozumieją, że problem Śląska to nie tylko kwestia dopłat - które zresztą wywołują odruch upokorzenia, bo nie o „Wasze” pieniądze nam chodzi na Śląsku - ale o systemowe rozwiązania stwarzające warunki do racjonalnego, a nie patologicznego i korupcjogennego pseudogospodarowania. Nie o odprawy więc chodzi, lecz o pomoc w tworzeniu miejsc pracy, nie o umoralniające pogawędki, ale o tworzenie nadziei na nową, już wcale nie lepszą, ale jakąś, bardziej określoną przyszłość Polski, Śląska i Człowieka.
       Co dzisiaj trzeba robić, by po raz kolejny przezwyciężać pojęcie tzw. „emigracji wewnętrznej”, która teoretycznie miała odejść w niebyt, a według mojej oceny ogarnia coraz to większe rzesze ludzi, niezależnie od wykształcenia, wieku i poglądów. Wobec pustki sensu, milczenia wartości, braku czegoś, na czym można by w miarę pewnie stanąć, wobec nieobecności czegoś więcej od zatomizowanych nas samych, tym co może współkształtować, przynajmniej w niewielkim stopniu przyszłość nas samych może być nadzieja, że jak spróbujemy jeszcze raz, to się coś uda.
       Podstawą musi być powrót do uniwersalnych wartości. Nam nie jest potrzebny nowy kodeks etyki lekarskiej, kodeks nauczyciela, ucznia, pracownika, urzędnika, programy etyczne firm, kodeks praktyk korporacyjnych itp. Nam jest potrzebny praktycznie stosowany kodeks, wynikający z dekalogu. Cała reszta z niego wynika.
       A skoro wszystko inne zawiodło, pozostaje własna praca, budowa i wspieranie ludzkiej, obywatelskiej, lokalnej, regionalnej, aglomeracyjnej solidarności, aktywności i samorządności, która uwzględnia Polską racją stanu i nie niszczy ludzi - obywateli.
       Praca ta musi być prowadzona ponad podziałami partyjnymi, na podstawie nowej umowy społecznej, w której wszyscy zrezygnują z części swoich praw i przywilejów na korzyść większej ilości obowiązków i pracy oraz tam, gdzie można z mniejszym wynagrodzeniem. To co w sobie niosą podziały partyjne i partykularyzmy lokalne, widać na co dzień.
       Ktoś powie, że to się nie uda - no to jaką mamy alternatywę?
       Kluczem do skuteczności tej drogi będzie stosunek do drugiego człowieka, diametralnie inny, niż obecnie obserwowany - instrumentalny i przedmiotowy. Uczciwe przedstawienie sytuacji - rozmowa o stanie spraw, bez używania socjotechniki i mrugania okiem, poszukiwanie rozwiązań a nie walka uliczna.
       Współpraca i poszukiwanie rzeczywistych rozwiązań może spowodować, że wszechogarniające poczucie bezsilności i odczucie, że jest się manipulowanym, może da się zamienić na współuczestniczenie w przemianach.
       Można postawić tezę, że z bieżącymi i przyszłymi problemami nie upora się żadna aktualna, ani przyszła siła polityczna. O „aktualne siły polityczne” nawet nie ma co kruszyć kopii. Wszystko widać. Matematyka wyborcza, kto, ile i jaką osiągnie przewagę głosów straciła rację bytu. Praktyka pokazała, że jest szkodliwa - przynajmniej w wykonaniu jakie znamy. Pozostaje tylko sławne „porozumienie ponad podziałami” budowane wokół wspólnie ustalonej hierarchii ważności problemów do rozwiązania przez ludzi, którzy cokolwiek już rozwiązali, a nie tylko mówili że rozwiązali.
       Jeżeli przyjąć tezę, iż edukacja, a właściwie jej elitarność, gospodarka, a właściwie jej zanik, praca, a właściwie jej brak, są synonimami chwili obecnej - to obszar poszukiwania alternatyw jest precyzyjnie określony.
       W ujęciu syntetycznym sprowadza się to do pytania, czy mamy i czy możemy wypracować WIZJĘ ZASOBNEGO ŚLĄSKA. Śląska rozwijającego się, będącego wsparciem dla Polski i Polaków. Śląska, gdzie system edukacji nastawiony na kreatywność i innowacyjność kształci młodzież dla potrzeb sprawnie funkcjonującego regionu - aglomeracji o zasięgu ponad państwowym, metropolitalnym. Gdzie tradycyjna pracowitość i solidność przekłada się na wysoką jakość produktów i usług, a oszczędność i dbałość o drugiego człowieka znajduje swoje odzwierciedlenie w opiece medycznej i w trosce o słabszych.
       Musimy sobie postawić pytanie: czy naszą rzeczywistość jesteśmy w stanie zmienić na taką, w której posiadamy i realizujemy: Strategię budowania pomyślności, a praca i edukacja, jako jedne z podstawowych wartości budujących godność człowieka nie będą tylko hasłem - kłamstwem wyborczym.
       Jeżeli w skali kraju nasz głos jest wołaniem na puszczy, to czy nie można robić tego samemu na ŚLĄSKU i dla ŚLĄSKA?
       Na tej tematyce, jako najważniejszej dla naszych dalszych losów należy skupić wysiłek wszystkich zainteresowanych jutrem regionu. Należy wrócić do podstaw ekonomii. Ponownie udzielić odpowiedzi na pytania: gdzie kreuje się wartość i co ją tworzy: urzędy, ministerstwa, fundacje, czy działalność produkcyjna, usługowa, twórcza? Praca, czy gra? Czy mniej przepisów to lepiej, czy więcej wolności w gospodarce, to gorzej? Czy będziemy prowadzić podziały poprzez kolory, czy poprzez koncepcję rozwoju? Czy będziemy widzieć działalność publiczną, jako służbę, czy jako odskocznię do załatwienia kilku spraw sobie i jakiejś zainteresowanej grupie? Czy będziemy mówić prawdę, czy ulegając konieczności marketingowej uprawiać będziemy populizm?
       Alternatywą dla Śląska, poza innymi dziesiątkami pomysłów, jakie każdy z nas posiada, jest powrót do naszych wartości, wypracowanie - ale nie tylko na uniwersytetach czy politechnikach, ale z udziałem większej ilości osób - wizji Śląska jako regionu, aglomeracji, metropolii, a każdy z nas ją ma i następnie mądra, uczciwa, dobrze zorganizowana i konsekwentnie realizowana praca, która przy spełnieniu wcześniejszych warunków przyniesie oczekiwany rezultat.
       Niech wszyscy przypomną sobie z dzieciństwa scenkę, w której Mama siedząc w zimowy wieczór wyszywała w kuchni makatkę i nitką, ścieg za ściegiem, haftowała zdanie: „oszczędnością i pracą ludzie się bogacą”.
       Alternatywą dla Śląska jest kreowanie powszechnego ruchu edukacyjnego, intelektualnego i gospodarczego, organizowanego od dołu w części praktycznej, aż do góry przygotowując odpowiednie akty prawne. Tylko takie podejście umożliwi faktyczne rozwiązywanie problemów, a nie tylko „zamiatanie wstydliwych problemów pod dywan”.
       Jeżeli wokół takiego sposobu myślenia uda się zgromadzić większą grupę osób, to z resztą damy sobie radę. Wizja ŚLĄSKA jako zasobnej, sprawiedliwej i mądrze zarządzanej metropolii stanie się realna, czego sobie i wszystkim serdecznie życzę.

Gliwice, dnia 15.10.2003 r.


Designed by Smok Design. Wszelkie prawa zastrzeżone (c) Ochaby.pl 2004
Publikowanie materiałów tylko za zgodą autorów.